sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział 8
Na poczatku chcialam miec do was jednrosbe. Jezeli czytacie mojego bloga, zostawcie jakikolwiek koment, dla was to kilka sekund a dla mnie jednak duzo.
------
Nie dane nam było pospać zbyt długo. Chwilę później do łóżka wskoczył Niall Horan we własnej osobie, w cudownej pizamce w króliki.
- Chce jeść!
- Skończyły mi się marchewki- dołączył do niego Louis w bokserkach we wspomniane warzywa.
- Mam ochotę na naleśniki - wrzasnal na caly dom Hazza idąc w ślad tamtej dwójki.
- Ogarnijcie się dzieci!- westchnął zrezygnowany Liam opierając się o framuge drzwi.
Spojrzałam na Zayna i rozesmialam się. On jeszcze nie do końca się rozbudził i miał minę jakby zobaczyl ducha.
- Pokazecie mi jakąś łazienkę i dacie moje walizki? Wezmę prysznic i coś pomyślimy o śniadaniu.
Zayn ocknął się i wstał.
- Chodź, pokaże Ci Twój pokój.
Poszłam za nim patrząc się na jego wysportowane ciało.
- To tutaj.
Otworzył drzwi, a ja zobaczyłam jasny pokój z białymi meblami. Był taki o jakim zawsze marzyłam. A na dodatek przy oknie znajdował się szeroki parapet do siedzenia z poduszkami. Zawsze taki chciałam.
- Jest świetny. - powiedziałam patrząc się na Zayna. "O Boże nie patrz się na jego brzuch, nie rób tego!"
- Planowany był z myślą o dziewczynie. Wiesz, nigdy nie wiadomo. - uśmiechnal się i usiadł na łóżku.
- Mm Zayn..
- Tak? - wyglądał na zamyslonego.
- Chciałabym się umyć i przebrać...
- Tak?
- Wyjdziesz, proszę.?
- A tak sorki - westchnął i wyszedł.
Dziwnie się zachowywał. Zaczęłam szukać telefonu. Oczywiście miałam kilka nieodebranych połączeń od mamy, taty i Chada i 6 smsow od tego ostatniego. W każdym pytał czy wszystko ze mną okej, pisał że tęskni i mnie kocha. Widząc to poczułam wyrzuty sumienia. Kochałam Chada więc powinnam ograniczyć kontakt z Zaynem żeby nic się pomiędzy nimi nie stało.
Wykrecilam numer mojego chłopaka.
- Lucy? - usłyszałam jego zaspany głos. - Zaczynałem się martwić.
- Przepraszam kochanie, ale oglądaliśmy film i zasnelam. Doleciales już?
- Tak, wczoraj wieczorem. Jest super, nawet sobie nie wyobrażasz ile tu śniegu. Później pójdę pojeździć na desce.
- Strasznie za Tobą tęsknię.
- Ja za Tobą też. - usłyszałam jakiś męski głos i trzasniecie drzwiami w słuchawce. -Muszę kończyć bo wujek mnie wola żebym pomógł mu z zepsutym samochodem. Kocham Cię Lucy
- Ja Ciebie też Chad. Zadzwoń później.
- Okej. Pa
- Pa misiek.
Rozlaczylam się. Po tej rozmowie pogorszył mi sie humor. Strasznie brakowało mi silnych ramion Chada i jego pocalunkow, a minął dopiero jeden dzien. W ponurym nastroju poszłam do przylegającej do mojego pokoju łazienki i wzięłam prysznic. Następnie ubrałam bezowe rurki i ciemnobrązową bokserke. Włosy związałam w kucyk i nałożyłam trochę tuszu na rzesy. Kiedy byłam gotowa wyszłam z pokoju i zaczęłam szukać kuchni. Nie było to trudne ponieważ siedzieli tam chłopcy w tym samym stanie co 30 minut wcześniej i głośno narzekali. Bez słowa otworzyłam lodówkę i spojrzałam na zawartość. Było tam wszystko!
- Jajecznica czy omlety?
- Omlety - powiedzieli chórem.
Po 15 minutach wszyscy siedzieliśmy przy stole.
- Co dziś robimy?
- Zakupy! - wrzasnal Hazz.
- Co?- rozesmialam się.
- Przejrzalem wczoraj twoją walizkę i nie ma tam żadnej sukienki!
- Wolę spodnie.
- Mieszkasz u nas i my decydujemy w czym będziesz chodzic.
- Okej no niech wam będzie.
Harry podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaczął biegać po domu krzycząc z radości.
- Haroldzie Styles nadal mogę zmienić zdanie - starałam się zachowac poważny ton mimo że ciągle się śmiałam.
- Okej to Cię nie puszczę.
- Okej to pójdziesz w tym co masz na sobie.
Harry się zamienił - miał bokserki w czerwone serduszka.
- Hahahahaha Hazza no i jak będzie - zasmialam się.
- Idziemy! - powiedział z determinacją.
Z wieszaka wziął długi czarny płaszcz, który wyglądał na kobiecy i zarzucił go na plecy.
Chłopcy nie chcąc przegapić okazji do zobaczenia Loczka w tym stanie w miejscu publicznym, pobiegli szybko bo spodnie i bluzy i 5 minut później szliśmy (ja byłam niesiona) do centrum handlowego niedaleko ich domu. Chłopcy robili zdjęcia Harry'emu a on wyglądał na bardzo zadowolonego z siebie.
Dotarliśmy do sklepu z ubraniami. Harry postawił mnie na ziemi, pociągnął za rękę do działu z sukienkami, wepchnął mnie do najbliższej przymierzalni i zawołał Nialla żeby potrzymał drzwi, zamykając mnie w środku. Po chwili uchylił drzwi i wrzucił stertę sukienek do środka.
- Czekamy - wesoło powiedział i zamknął drzwi.
Postanowiłam ubrać się w rzeczy które przyniósł aby mieć to za sobą. Muszę przyznać że ma niezły gust. Na początku ubrałam krótką sukienkę z jeansowym topem i dolną częścią w kwiatki. Wygladala oblednie.
- Harry daj mi jakieś szpilki - krzyknęłam z przymierzalni. Gdy podał je pod drzwiami, ubrałam je i zdecydowanym krokiem wyszłam z szatni.
Chłopcy zrobili wielkie oczy, więc przestraszyłam się że coś jest nie tak.
- Chyba się zakochałem - szepnął Niall.
- Masz dożywotni zakaz noszenia spodni - powiedział Styles, gapiąc się na mnie i wyglądając na bardzo zadowolonego z siebie. - Dawaj następną.
Po godzinie wyszliśmy że sklepu obladowani torbami. Stalam się wlascicielka 11 sukienek i 4 par szpilek. Chłopcy chcieli płacić ale zdecydowanie odmówiłam. Moi rodzice dużo zarabiali i stać mnie był na taki zakup.
- Co teraz?
- Nando's !- wrzasnal Niall.
- Okej
Harry który wywoływał sensację w sklepie czuł się trochę upokorzony i było to po nim widać. Udawał że go to bawi, ale nie podobały mu się dziwne spojrzenia, którymi obdarzali go ludzie. Kiedy to zobaczyłam, poprosiłam chłopaków żeby zaczekali, mówiąc że zapomnialam jednej torby. Tak naprawdę poszłam kupić coś dla Hazzy. Wybrałam czarne rurki, trampki w tym samym kolorze i już miałam wybrać jakąs koszule kiedy na dziale damskim zobaczyłam różową koszulkę że zdjęciami chłopaków. Zapłaciłam i szybko znalazłam Harrego. Na wierzchu torby były buty i rurki i kiedy Loczek je zobaczyl podszedł do mnie i przytulił. Ubrał się częściowo i sięgnął do torby po koszulkę.
- Co.to.ma.być.? - każde słowo wypowiadał powoli. - Oh Lucy to jest cudowne! Jak mogę Ci się odwdzięczyć? - powiedział wysokim głosem, naśladując małą dziewczynkę i włożył t-shirt. Reszta wybuchła śmiechem.
- Idziemy do Nando's - powiedział Hazz i ruszył przodem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)