czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 3

ROZDZIAŁ 3

Dziś wstałam baaardzo wcześnie, na nogach byłam już o 5. Mimo że prawie nie spałam (myślałam o Chadzie) byłam pełna energii. Wykonałam swoje normalne czynności po czym udałam się w stronę szafy. Chciałam dzisiaj wyglądać perfekcyjnie, zwłaszcza że wstałam wcześnie. Po długim czasie wybór padł na jasnoróżową koronkową spódniczkę i sweterek w beżowym kolorze. Planowałam ubrać moje ulubione szpilki w kolorze pudrowego różu. Wszystko wyglądało mniej więcej tak: http://www.faslook.pl/collection/karmel-6/ .
Do tego upięłam koka. Na usta nałożyłam beżowy błyszczyk, a na oczy maskarę. Całość wyglądała naprawdę dobrze. Cały efekt był spotęgowany przez uśmiech na mojej twarzy nad którym nie byłam w stanie zapanować.
Zeszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Na zegarku była już 6:15. Zamierzałam wyjść wcześniej i przespacerować się. Wyjęłam z szafki muesli, a z lodówki jogurt naturalny. Po chwili postanowiłam dodać do śniadania jeszcze owoce. Całość prezentowała się naprawdę znakomicie. Zanim usiadłam przy stole, zaparzyłam kawy, ale nie dla siebie, tylko dla taty, którego słyszałam krzątającego się w łazience. Zjadłam bardzo szybko. O 6:30 krzyknęłam do taty: "Idę do szkoły papa!" i wyszłam z domu. Dzień był piękny! Słońce świeciło delikatnie, powietrze było świeże i przejrzyste, temperatura dość wysoka jak na ostatnie dni. Skierowałam swoje kroki do parku pod domem Mary. Usiadłam na ławce, zamknęłam oczy i poddałam się myślom o Chadzie. Po chwili poczułam jak ktoś się nade mną pochyla i delikatnie całuje w usta. Poznałabym je wszędzie. Delikatnie odsunęłam się i otwierając oczy powiedziałam "Cześć kochanie". To był oczywiście on. Ubrany był w czarne rurki, biały T-shirt i koszulę w kratkę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział, siadając obok mnie i splatając swoje palce z moimi.
- Dziękuję, ty też super.
- Szukałem Cię z Mary, ale kiedy poszła do szkoły postanowiłem Cię poszukać.
- Jak to do szkoły? Która godzina?
- Już 7:45.
- Co? Jak to? Kompletnie straciłam poczucie czasu.
- Ale jest jeden plus.
- Taak? Jaki?
- Skoro na pierwszą lekcję i tak nie idziemy to mam Cię dłużej na wyłączność.
Po tych słowach znów mnie pocałował. Jedną dłoń położył na moim policzku, a drugą wciąż trzymał na ławce razem z moją.
Poczułam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Z tego wszystkiego zakręciło mi się w glowie. Zupełnie zapomniałam gdzie jestem. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek coraz namiętniej. Wolną dłonią przeczesałam jego włosy, aby następnie położyć na jego karku. Zaczynało mi brakować tchu. Odsunęłam się od Chada i spojrzałam głęboko w jego zielone oczy.
- Kocham Cię - wyszeptałam.
- Ja Ciebie też.
Przytulił mnie. Przez jakiś czas milczeliśmy, potem rozmawialiśmy na mało istotne tematy. Kiedy nadszedł czas, poszliśmy do szkoły (ciągle trzymając się za ręce). Przy wejściu spotkaliśmy babkę od historii, czyli lekcji którą opuściliśmy. Zgodnie z tym co postanowiliśmy, puściłam jego rękę i przybrałam bardzo zmęczony wyraz twarzy.
- A wy gdzie byliście? Bo na pewno nie na mojej lekcji.
- Przepraszam Pani Krown - powiedziałam słabym głosem. - Nie mogłam spać w nocy i dzisiaj idąc z Chadem do szkoły zasłabłam. On czekał ze mną, aż poczułam się lepiej.
- Dobrze, Lucy, wierzę Ci. Jak się czujesz? Może odprowadzić Cię do pielęgniarki?
- Nie, dziękuję, już lepiej.
- W takim razie zmykajcie na lekcję - odwróciła się i poszła do pokoju nauczycielskiego.
- Dobra z Ciebie aktorka skarbie - powiedział Chad. Mój chłopak. Mój chłopak Chad. Nadal w to nie wierzyłam.
- No wiesz, to prawda, że prawie nie spałam.
- Dlaczego?
- Przez Ciebie - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę.

Rozdział 2 - z pamiętnika Lucy


ROZDZIAŁ 2

15 marca 16 marca

Drogi Pamiętniku,
Właśnie wybiła północ, stąd ta zmiana daty. Do domu wróciłam o 22 i szybko poszłam do łazienki. Do wanny wlałam olejki zapachowe, aby odprężyć się. Czułam się jakbym latała w powietrzu. DOSŁOWNIE... To jest niesamotite uczucie. Ale może opowiem od początku, na tyle dokładnie, na ile mnie w takim stanie stać...
Dzisiejszy dzień miał być normalny. Na pierwszej lekcji godzina wychowawcza, potem informatyka, biologia, matematyka, religia i na końcu WF. Szłam do szkoły z Mary kiedy podbiegł do nas Chad. Podszedł i pocałował mnie w policzek. Byłam mega zszokowana, no bo... Nigdy tego nie robił. Nie powiem, było miło, ale ciągle uważam, że było to niespodziewane. Później od słowa do słowa skończyłam przewieszona przez jego plecy. Uwolniłam się dopiero pod szkołą a i tu trzeba było zastosować podstęp. Jak zawsze – udałam, że jest mi smutno i momentalnie byłam na bezpiecznym, stałym gruncie. Kiedy dowiedział się, że dał się nabrać, udał obrażonego. Na godzinie wychowawczej znów żartowaliśmy, razem z Mike'm. Później dostałam od niego karteczkę, z której dowiedziałam się, że po lekcjach zostanę porwana. Oczywiście wiedziałam, że się zgodzę, rodziców nie ma do teej pory, bo ojciec ma nocny dyżur, a mama pojechała do swojej mamy w Californi i wraca jutro wieczorem.
Na WF-ie musiałam uciekać przed tą rozochoconą dwójką. No cóż może nie tak bardzo rozochoconą. Oni chcieli mnie wygilgotać. TYLKO.. chyba. Po lekcjach Chad czekał już koło swojego samochodu. Kiedy bez słowa wsiadłam po stronie pasażera, on jak gdyby nigdy nic przypiął mnie do tylnych drzwi różowymi kajdankami z futerkiem (hmm muszę spytać jutro skąd je ma), a na oczy założył mi czarny szalik. Oczywiście wkurzyłam się, no bo jak inaczej, ale wtedy on nachylił się i szepnął do ucha, że jestem z nim bezpieczna. Poczułam wtedy jak serce mi skacze, a w brzuchu latają motyle. Zdziwiłam się, bo nigdy tego w jego obecności nie czułam. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Chad rozkuł mnie i wziął na ręce, nie zdejmując z oczu szalika. Po chwili położył mnie delikatnie na ziemi i zdjął z oczu szal. Było pięknie! Byliśmy na jakiejś polance. Od razu zobaczyłam, że jest tu jezioro więc podeszłam do niego. I co się stało? Po chwili byłam już z Chadem w wodzie. Była bardzo ciepła i tak dalej no ale mógł mnie uprzedzić. Hmm byłam niezadowolona, dopóki nie zobaczyłam, że wziął ze sobą ręczniki, bluzy, koc i kosz z jedzonkiem :) Chwilę się taplałam, ale zaczęło być zimno. Chad zobaczył to, wyszedł z wody i przyniósł ręczniki. Mimo tego po wyjściu nadal było zimno. Stwierdziłam, że muszę zdjąć przemoczone ubrania. Na słońcu szybko by wyschły, a nie to co na mnie. Owinęłam się w ręcznik i wróciłam do Chada, który w tym czasie przygotował już jedzenie. Od razu założyłam na siebie jedną z jego bluz – moją uluboioną, tą ciemofioletową z kapturem. Kiedy zjedliśmy stało się coś....

CHAD POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE KOCHA. Nie tylko to. Powiedział mi wszystko, co czuje. Kiedy to usłyszałam pozbyłam się co do Niego wszelkich wątpliwości. Pocałowałam go! Był to mój pierwszy pocałunek, a jaki namiętny ^^ Zapomiałam nawet o fakcie, że oprócz ręcznika i bluzy nie miałam żadnych ubrań. Po tym pocałunku, leżąc na ziemi, Chad spytał, czy zostaniemy parą. Co to za pytanie? Odpowiedziałam, że oczywiście.

Podsumowanie:
Kocham Chada. Bardzo kocham Chada.  

Rozdział 1


ROZDZIAŁ 1

Mam na imię Lucy. Mam 17lat, jestem uczennicą 2 klasy szkoły średniej. Jestem wysoka, gdyż mam około 172 cm wzrostu. Mam krótkie brązowe włosy i oczy w tym samym kolorze. Jestem dość szczupła, gdyż bardzo lubię sport, jest to jedna z moich wielu pasji. Dzień 15 kwietnia zaczął się tak jak każdy inny.Wstałam około 6 rano, tak jak zawsze kiedy musiałam iść do szkoły. Wczesne wstawanie nie stanowiło dla mnie problemu, ponieważ dzień zawsze wydawał się wtedy conajmniej o połowę dłuższy. Uruchomiłam swojego laptopa, odtworzyłam ulubioną playlistę, otworzyłam okno, pościeliłam łóżko, w skrócie - wykonałam swoje codzienne czynności. Kiedy je zakończyłam, poszłam do łazienki, aby doprowadzić się do idealnego wyglądu przed pójściem do szkoły. Wzięłam 10-minutowy prysznic, po czym wysmarowałam się swoim ulubionym czekoladowym balsamem do ciała. Wysuszyłam włosy i upięłam wysokiego koka, pozwalając kilku pasemkom opaść swobodnie na twarz. Po nałożeniu lekkiego makijażu wróciłam do pokoju aby się ubrać. Właśnie leciała jedna z moich ulubionych piosenek - "Autumn Leaves" Ed Sheeran. Przymknęłam oczy i kołysząc biodrami, zaczęłam delikatnie tańczyć. Zawsze miałam do tego swego rodzaju talent. Kiedy piosenka się skończyła, uśmiechnęłam się do siebie i otworzyła szafę. Po chwili zastanowienia wybrałam zestaw składający się z jasnych jeansowych rurek, łososiowego sweterka i jasno różowych vansów -> http://www.faslook.pl/collection/-6472/ . Popatrzyłam na zegarek. Była 6:35, co znaczyło, że mam jeszcze około pół godziny do wyjścia do szkoły. Lekcje zaczynały o 7:30 i mimo, że miałam bardzo blisko do szkoły, zawsze starałam się wychodzić z domu około 7 z dwóch powodów – po pierwsze, nasza upierdliwa wychowawczyni zawsze się wkurzała, jeżeli ktoś spóźnił się choćby o minutę, a po drugie, po drodze zgarniałam swoją najlepszą przyjaciółkę Mary, która mieszkała przecznicę dalej. Po raz ostatni spojrzałam w lustro i zadowolona z tego, co zobaczyłam, zeszłam po schodach na dół do kuchni, aby zjeść śniadanie. W całym pomieszczeniu unosił się przyjemny zapach kawy. Tak jak się spodziewałam, siedziała tam już mama, Cristine, która uśmiechnęła się na mój widok.
-Cześć mamo! - powiedziałam całując mamę w policzek. - Zostało jeszcze trochę kawy?
-Tak, ale wydaje mi się, że prosiłam Cię, żebyś nie piła kawy codziennie. Jesteś na to jeszcze za młoda.
-Nie jestem już Twoją małą dziewczynką – uśmiechnęłam się nalewając sobie pełny kubek mojego ulubionego napoju.
-Młoda panno będziesz moją małą dziewczynką dopóki żyję! - po tych słowach obie roześmiałyśmy się.
Szukając w chlebowniku tostów na śniadanie pomyślałam, że mam wielkie szczęście mając takich rodziców. Mama pozwalała mi na wiele rzeczy, ale była wymagająca. Nie miałam do niej o to pretensji – dzięki temu w szkole dobrze sobie radziłam i miałam ambicje, w przeciwieństwie do większości osób w moim wieku. Ojciec za to pracował trochę więcej, był lekarzem, ale wiedziałam, że zawsze można na niego liczyć w trudnych sytuacjach.Wiedziałam w jakiej sytuacji był na przykład mój przyjaciel, Chad. Jego ojciec pił, a matka spędzała w domu tylko kilka godzin dziennie, włócząc się po knajpach z przyjaciółkami albo jakimiś facetami, którzy – jak potem mówił Chad - “włazili jej do łóżka, tylko po to, żeby rano uciec, zanim ojciec się obudzi po nocnej popijawie”. Było mi go bardzo żal. Moje rozmyślania skierowały się w stronę Chada. Z tym wysokim i przystojnym brunetem przyjaźniłam się już od około 5 lat. Bardzo mi na nim zależało. Traktowałam go jak starszego brata, któremu może wszystko powiedzieć. Wiele osób ciągle mówiło mi, że do siebie pasujemy, ale igdy nie myślałam o nim w ten sposób. Owszem, był baaaardzo przystojny, zabawny, nigdy się z nim nie nudziłam, spędzaliśmy ze sobą wiele czasu, ale nie mogłam sobie wyobrazić ich razem. Chad i Lucy. Lucy i Chad. Było to dla mnie coś nierealnego.
Kiedy skończyłam jeść śniadanie i rozmawiać z mamą, była już 7. Włożyłam słuchawki i włączyłam na swoim iPodzie płytę One Direction. Nie byłam ich wielką fanką, ale lubiłam część ich piosenek. Jednym słowem, nic do nich nie miałam. Szłam tak ze dwie minuty, kiedy zobaczyłam machającą do mnie Mary. Znałam ją od dzieciństwa. Średniego wzrostu, bardzo atrakcyjna blondynka, niemogąca odpędzić się od facetów. Uśmiechnęłam się, widząc jak bardzo się odstrzeliła – zresztą, tak jak zawsze do szkoły. Zawsze powtarzała “nigdy nie wiadomo, kiedy spotkasz TEGO JEDYNEGO”. Miała na sobie biało czarne spodnie w modny pattern, miętowy sweterek i buty z ćwiekami na wysokim obcasie w tym samym kolorze. Na szyi miała kilka naszyjników pasujących do siebie → http://www.faslook.pl/collection/mietowo-27/ .
- Cześć piękna! - przywitałyśmy się cmoknięciem w policzek.
- Kto tu niby jest piękny? Dla kogo się tak odstrzeliłaś?
- Wiesz co myślę na ten temat? Nigdy nie wiad...
- Wiem wiem! - roześmiałam się.
- Idziemy? Harolds wkurzy się jak się spóźnimy.
- Stara jędza.
- O popatrz! Idzie Chad.
Na te słowa rozejrzałam się. Kiedy się zatrzymałyśmy, chłopak podbiegł do nas z drugiej strony ulicy.
- Siemka. - powiedzieliśmy równocześnie i roześmialiśmy się. Chad podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
- A to za co? - zapytałam uśmiechnięta.
- Czy musi był jakoś okazja? Pięknie wyglądasz. - na te słowa lekko się zarumieniłam.
-A ja? - Mary udała oburzenie, ale wiedziałam, że przypatrywała nam się z uśmiechem. Była jedną z wielu osób, które namawiały mnie na związek z Chadem.
- Tak tak... - Chad udawał rozmarzenie patrząc się na mnie (przynajmniej wydaje mi się, że udawał), po czym zaśmiał się. - Oj no dobrze Mary, ty też wyglądasz całkiem dobrze.
- Całkiem dobrze? Wsadź to sobie sam wiesz gdzie. - Mary zaczęła udawać focha. Chad znów się do mnie uśmiechnął. Widziałam, że moja przyjaciółka się na to patrzyła. - No dobra gołąbeczki, idziemy. Edukacja czeka. A jak nie awantura to przynajmniej areszt u Harolds.
Nie patrząc się nawet czy idziemy, ruszyła w stronę szkoły.
- Chyba ma rację. - szepnęłam do Chada. On objął mnie i powiedział. - Nie martw się, masz mnie, swojego psa obronnego.
- Nie jestem pewna czy taki buldog jak ty pokona wściekłego rotwailera, jakim jest Harolds.
- Co? Porównujesz mnie do buldoga? Ja ci dam! - po tych słowach niespodziewanie zarzucił mnie sobie przez ramię i nie zważając na moje gniewne okrzyki zaniósł mnie pod samą szkołę. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, ale starałam się tego nie zauważać.
Kiedy dotarliśmy pod drzwi szkoły powiedziałam do niego, że teraz musi mnie już puścić.
- Nic nie muszę. Jeżeli dobrze orientuję się w sytuacji to ja Ciebie trzymam, a nie Ty mnie.
Westchnęłam cicho zrezygnowana i przestałam okładać go po plecach. Wiedziałam, że jest na niego tylko jeden sposób – udać smutek. Kiedy Chad usłyszał moje westchnięcie i poczuł, że się uspokoiłam, postawił mnie na ziemię.
- Heej mała tylko żartowałem. - powiedział unosząc jednym palcem mój podbródek.
- Hahaha jak ja Cię dobrze znam! Puściłeś mnie – wykrzyczałam, pogodniejąc w jednej sekundzie.
- Czuję się wykorzystany! - powiedział to i odwrócił się na pięcie, idąc w stronę naszej sali lekcyjnej.
- I dobrze! - krzyknęłam śmiejąc się. Zaczęłam szukać wzrokiem Mary. Stała oparta o moją szafkę i przyglądała się mi.
- Wiesz, że ładnie ze sobą wyglądacie?
- Skończ już z tym..
- Oczywiście, ale posłuchaj mądrej przyjaciółki i zrób coś w tej sprawie.
- Dzięki mamo.
- Jesteś niereformowalna.
Po tych słowach wzięła mnie pod rękę i razem weszłyśmy do sali. Ławki były pojedyncze. Zajęłam miejsce przed Chadem, a przede mną usiadła Mary. Odwróciłam się do tyłu. Chad natychmiast zrobił naburmuszoną minkę.
- Mmmm nie chcesz ze mną rozmawiać? No cóż trudno...- powiedziałam to i odwróciłam się do kolegi Chada, Mike'a, który powszechnie uważany był za najprzystojniejszego faceta w naszej szkole. Tym samym chciałam udowodnić Chadowi, że może się sobie obrażać, a mi to nie robi w tym momencie różnicy. Oczywiście wszystko było dla żartów, ale starałam się, aby wyglądało to realistycznie.
- Co tam Mike?
- A u mnie bardzo dobrze, a u Ciebie? - Chłopak posłał mi swój rozbrajający uśmiech, dla którego połowa dziewczyn w szkole dałaby się poćwiartować.
- Ach całkiem nieźle, tylko ten Twój kumpel chyba się źle czuje.
- Chad? Chaaaaad! - krzyknął, mimo że nie było potrzeby, siedząc zaraz obok niego. - Dziewczyna Cię rzuciła?
- Tak, Twoja. - odparł na pozór obojętnie Chad.
- Czyli jesteś wolny tak? Umówisz się ze mną na randkę? - Mike udał, że chce pocałować Chada w usta.
- Oczywiście słonko.
Roześmiałam się widząc ich rozmowę. Przerwał nam dzwonek. Kiedy Harolds weszła do klasy wszyscy wstaliśmy i chórem powiedzieliśmy “Dzień dobry Pani Harolds”. Ona machnęła tylko ręką, abyśmy usiedli.
Sprawdziła obecność. Od podstawówki zawsze byłam pierwsza na liście.
-Abrams, Lucy
-Jestem
-Brighter, Chad
-Obecny
-Clifford, Jenna

Nasza klasa liczyła 29 osób, więc sprawdzanie obecności zawsze zajmowało trochę czasu. Przy Kate Fringe poczułam rękę na ramieniu. Delikatnie odwróciłam się, a Chad podał mi karteczkę zwiniętą na cztery części.
“Jesteś bezlitosna, ale nie przejmuj się, już Ci wybaczyłem C.”
Uśmiechnęłam się do siebie i odpisałam. Nasza konwersacja wyglądała tak:
“Hmmm to wspaniałomyślne z Twojej strony, jak mogę Ci się odwdzięczyć, o Panie? L.”
“Po szkole nie wracasz do domu, porywam Cię C. ”
To jest nielegalne. Mogę chociaż spytać gdzie mnie zabierasz? L. ”
“Możesz C.”
“Gdzie mnie zabierasz L.”
“Nie powiem, niespodzianka C.”
Argh, nie lubię niespodzianek :.”
“A ja lubię jak się złościsz, więc dla mnie ok. C.”
“Pfff kto powiedział że się złoszczę? L.”
“A nie? C.”
A idź Ty. Jeszcze zobaczymy, czy pójdę gdziekolwiek L.”
“Mam swoje sposoby C.

Na tym skończyła się nasza rozmowa, gdyż Harolds skończyła sprawdzać listę. Mimo tego ciągle myślałam gdzie zabierze mnie Chad, przybierając minę słuchającej i pilnej uczennicy. Reszta dnia minęła bardzo szybko. Ostatnią lekcją był WF, na którym strasznie się spociłam, gdyż uciekałam przed Chadem i Mike'm, którzy postanowili, że muszą mnie wygilgotać. Odetchnęłam z ulgą słysząc dzwonek. Nie czekając długo pobiegłam do szatni i przebrałam się. Pod szkołą na parkingu zobaczyłam czekającego już Chada obok swojego samochodu. Bez słowa wsunęłam się na siedzenie pasażera. Zamykałam już drzwi, kiedy Chad podszedł do mnie trzymając w ręku czarny szalik i pluszowe kajdanki (takie w stylu tych z sex-shopu :p ). Zanim zorientowałam się co się dzieje, byłam już przykuta do drzwi z rękami do tyłu. Zaczęłam kopać Chada, a ten tylko zawiązał mi delikatnie, aczkolwiek stanowczo szalik na oczach. Pachniał on męskimi perfumami. Poczułam tylko jak nachyla się nade mną i szepcze “Spokojnie, jesteś ze mną bezpieczna, przynajmniej na tyle, na ile pozwala fakt, że właśnie Cię porwałem”. Po tych słowach pocałował mnie w policzek. Poczułam ciepło rozchodzące się po moim ciele i po raz pierwszy w obecności Chada, motylki w brzuchu. Starałam się jednak zachować pozory naburmuszenia i przez całą drogę nie oddzywałam się. Po około 20 minutach poczułam, że się zatrzymujemy. Chłopak wyszedł z samochodu i otworzył drzwi po mojej stronie. Odpiął kajdanki, ale nie zdjął szalika, tak że nadal nic nie widziałam. Wiedziałam jednak, że próba zdjęcia go nie uda się więc nadal posłusznie siedziałam na miejscu. Chad po raz drugi tego dnia podniósł mnie, tym razem jednak wziął mnie na ręce, a ja oplotłam jego szyję rękami, chroniąc się od upadku. Szliśmy tylko chwilę (kto szedł ten szedł) po czym zostałam położona na ziemi. Chwilę później zostałam również pozbawiona szalika z twarzy./ Spodziewałam się oślepiającego blasku słońca, ale okazało się, że znajdujemy się na polanie leśnej, otoczonej drzewami.
Panował lekki mrok. Polana była zdecydowanie najpiękniejszym miejscem jakie widziałam. Rosły tu dzikie kwiaty w różnych kolorach, a po mojej lewej stronie znajdowało się jeziorko. Wszystko było tak idealne, że nie odezwałam się nawet, tylko podniosłam się z ziemi i podeszłam do jeziorka. Woda była bardzo czysta, tak że prawie widziałam dno. Musiało być tu głęboko. Myślałam właśnie, dlaczego on mnie tu zabrał, kiedy poczułam ręce Chada na moich ramionach. Myślałam, że chce objąć mnie, tak jak często robił. Tym razem przeliczyłam się jednak. Ten głuptas chwycił mnie mocno, podnióśł lekko do góry i wskoczył razem ze mną do wody.
Przestraszyłam się, spodziewałam lodowatej temperatury, ale ku mojemu zaskoczeniu, woda była bardzo ciepła. Wynurzyłam się z przygotowaną już awanturą.
- Czy jesteś normalny?? PRZESTAŃ SIĘ ŚMIAĆ DO JASNEJ CHOLERY! No ja nie mogę, wychodzę – po tych słowach podpłynęłam w stronę brzegu. Chad złapał mnie jednak w pasie i przytrzymał.
- Czemu niby jestem nienormalny?
- Mogliśmy się zabić! Tu mogło być płytko albo... albo woda! Mogła być lodowata!
- Wszystko sprawdziłem wczoraj. Gdybyś się tak nie bulwersowała i rozejrzała, zobaczyłabyś, że wszystko jest przygotowane.
Tak też zrobiłam i rzeczywiście, pod sąsiednim drzewem, w cieniu leżały cztery ręczniki i dwie ciepłe bluzy Chada, w tym jedna, ciemnofioletowa, moja ulubiona. Znajdował się tam również duży koc i kosz piknikowy. Uśmiechnęłam się.
- Och cóż to za odmiana! - powiedział Chad widząc, że poprawił mi się humor. Zauważyłam, że nadal trzymał mnie w pasie. On chyba też zdał sobie z tego sprawę, gdyż po chwili mnie puścił.
- Masz rację, przyjemnie tu – powiedziałam rozmarzonym głosem, kładąc się na wodzie na plecach.
- Przydała Ci się woda. Wiesz, po tym WF-ie straaaasznie śmierdziałaś!
- Ejj! - ochlapałam go wodą, kopiąc pod nią nogami.
On roześmiał się tylko. Po chwili zaczęło mi być zimno i mimowolnie zaczęłam drżeć. Widząc to, Chad wyszedł z wody i pobiegł po ręczniki i bluzy. Wrócił i wyciągnął do mnie rękę. Chwyciłam ją i wyszłam na brzeg. Teraz dopiero poczułam zimno. Mimo że dzień był słoneczny, wiał mocny wiatr. Chad natychmiast narzucił ręcznik na moje ciało i włosy, potem zrobił z sobą to samo. Drgawki nie ustępowały.
- Idę się przebrać – powiedziałam, na co on skinął głową. Poszłam w stronę drzew i zciągnęłam z siebie przemoczone ubranie. Owinęłam się ręcznikami i wróciłam na polanę. Chad przygotował już koc i koszyk, więc usiadłam koło niego. Nadal było mi trochę zimno, ale zauważyłam jego fioletową bluzę i założyłam na siebie. Od razu zrobiło mi się cieplej. Otworzyłam kosz i wyjęłam kanapki i sok. Byłam strasznie głodna po tym taplaniu się w wodzie, więc szybko zjadłam trzy kanapki i wypiłam kilka łyków soku. Chad zrobił to samo, ciągle się na mnie patrząc. Gdy skończyłam jeść powiedziałam:
- No nie patrz się tak na mnie, wiem że wygladam tragicznie, ale to twoja wina!
- Nigdy nie powiedziałbym, że wyglądasz tragicznie, wręcz odwrotnie. Jesteś piękna, Lucy.
Powiedział to strasznie poważnym tonem. Umilkłam i popatrzyłam w trawę. Chad przysunął się do mnie.
- Jest coś co od dawna chcę Ci powiedzieć, Lucy. Być może wszystko się przez to spieprzy, ale muszę spróbować. Kocham Cię. Kocham jak się śmiejesz, kocham jak się denerwujesz, kocham jak podczas rozmowy odgarniasz włosy z twarzy, kocham jak w skupieniu marszczysz czoło, kocham nawet kiedy śmierdzisz po WF-ie albo masz rozmazany tusz, tak jak teraz. Po prostu chcę spędzić z Tobą moje życie, chcę wychować z Tobą piętnaście dzieci i zestarzeć się wspominając wszystkie chwile naszego życia. Musiałem Ci to powiedzieć.
Po tych słowach popatrzył się w moje oczy i czekał na moją odpowiedź. Ja nie wachałam się ani chwili. Kiedy powiedział te słowa, poczułam jak coś we mnie pęka. Nie powiedziałam ani słowa, tylko przysunęłam się do niego, położyłam rękę na jego policzku i delikatnie pocałowałam jego usta. Poczułam, że to jest najpiękniejsza chwila mojego życia. Chad odwzajemnił mój pocałunek. Stał się coraz bardziej namiętny. Chad delikatnie położył mnie na plecach i nadal całował. Po jakimś czasie przestał całować mnie w usta, delikatnie pocałował w policzek i położył się koło mnie przytulając mnie. Ta chwila mogła trwać wiecznie.
- Lucy, zostaniesz moją dziewczyną?
- Oczywiście głuptasie – uśmiechnęłam się i podniosłam na łokciu, aby go pocałować.
- Mmmm trzeba było tego nie robić.
- Dlaczego? - spytałam cicho.
- Bo właśnie się od Ciebie uzależniłem.