ROZDZIAŁ 3
Dziś wstałam baaardzo wcześnie, na nogach byłam już o 5. Mimo że prawie nie spałam (myślałam o Chadzie) byłam pełna energii. Wykonałam swoje normalne czynności po czym udałam się w stronę szafy. Chciałam dzisiaj wyglądać perfekcyjnie, zwłaszcza że wstałam wcześnie. Po długim czasie wybór padł na jasnoróżową koronkową spódniczkę i sweterek w beżowym kolorze. Planowałam ubrać moje ulubione szpilki w kolorze pudrowego różu. Wszystko wyglądało mniej więcej tak: http://www.faslook.pl/collection/karmel-6/ .
Do tego upięłam koka. Na usta nałożyłam beżowy błyszczyk, a na oczy maskarę. Całość wyglądała naprawdę dobrze. Cały efekt był spotęgowany przez uśmiech na mojej twarzy nad którym nie byłam w stanie zapanować.
Zeszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Na zegarku była już 6:15. Zamierzałam wyjść wcześniej i przespacerować się. Wyjęłam z szafki muesli, a z lodówki jogurt naturalny. Po chwili postanowiłam dodać do śniadania jeszcze owoce. Całość prezentowała się naprawdę znakomicie. Zanim usiadłam przy stole, zaparzyłam kawy, ale nie dla siebie, tylko dla taty, którego słyszałam krzątającego się w łazience. Zjadłam bardzo szybko. O 6:30 krzyknęłam do taty: "Idę do szkoły papa!" i wyszłam z domu. Dzień był piękny! Słońce świeciło delikatnie, powietrze było świeże i przejrzyste, temperatura dość wysoka jak na ostatnie dni. Skierowałam swoje kroki do parku pod domem Mary. Usiadłam na ławce, zamknęłam oczy i poddałam się myślom o Chadzie. Po chwili poczułam jak ktoś się nade mną pochyla i delikatnie całuje w usta. Poznałabym je wszędzie. Delikatnie odsunęłam się i otwierając oczy powiedziałam "Cześć kochanie". To był oczywiście on. Ubrany był w czarne rurki, biały T-shirt i koszulę w kratkę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział, siadając obok mnie i splatając swoje palce z moimi.
- Dziękuję, ty też super.
- Szukałem Cię z Mary, ale kiedy poszła do szkoły postanowiłem Cię poszukać.
- Jak to do szkoły? Która godzina?
- Już 7:45.
- Co? Jak to? Kompletnie straciłam poczucie czasu.
- Ale jest jeden plus.
- Taak? Jaki?
- Skoro na pierwszą lekcję i tak nie idziemy to mam Cię dłużej na wyłączność.
Po tych słowach znów mnie pocałował. Jedną dłoń położył na moim policzku, a drugą wciąż trzymał na ławce razem z moją.
Poczułam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Z tego wszystkiego zakręciło mi się w glowie. Zupełnie zapomniałam gdzie jestem. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek coraz namiętniej. Wolną dłonią przeczesałam jego włosy, aby następnie położyć na jego karku. Zaczynało mi brakować tchu. Odsunęłam się od Chada i spojrzałam głęboko w jego zielone oczy.
- Kocham Cię - wyszeptałam.
- Ja Ciebie też.
Przytulił mnie. Przez jakiś czas milczeliśmy, potem rozmawialiśmy na mało istotne tematy. Kiedy nadszedł czas, poszliśmy do szkoły (ciągle trzymając się za ręce). Przy wejściu spotkaliśmy babkę od historii, czyli lekcji którą opuściliśmy. Zgodnie z tym co postanowiliśmy, puściłam jego rękę i przybrałam bardzo zmęczony wyraz twarzy.
- A wy gdzie byliście? Bo na pewno nie na mojej lekcji.
- Przepraszam Pani Krown - powiedziałam słabym głosem. - Nie mogłam spać w nocy i dzisiaj idąc z Chadem do szkoły zasłabłam. On czekał ze mną, aż poczułam się lepiej.
- Dobrze, Lucy, wierzę Ci. Jak się czujesz? Może odprowadzić Cię do pielęgniarki?
- Nie, dziękuję, już lepiej.
- W takim razie zmykajcie na lekcję - odwróciła się i poszła do pokoju nauczycielskiego.
- Dobra z Ciebie aktorka skarbie - powiedział Chad. Mój chłopak. Mój chłopak Chad. Nadal w to nie wierzyłam.
- No wiesz, to prawda, że prawie nie spałam.
- Dlaczego?
- Przez Ciebie - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz