O nastoletniej miłości
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział 8
Na poczatku chcialam miec do was jednrosbe. Jezeli czytacie mojego bloga, zostawcie jakikolwiek koment, dla was to kilka sekund a dla mnie jednak duzo.
------
Nie dane nam było pospać zbyt długo. Chwilę później do łóżka wskoczył Niall Horan we własnej osobie, w cudownej pizamce w króliki.
- Chce jeść!
- Skończyły mi się marchewki- dołączył do niego Louis w bokserkach we wspomniane warzywa.
- Mam ochotę na naleśniki - wrzasnal na caly dom Hazza idąc w ślad tamtej dwójki.
- Ogarnijcie się dzieci!- westchnął zrezygnowany Liam opierając się o framuge drzwi.
Spojrzałam na Zayna i rozesmialam się. On jeszcze nie do końca się rozbudził i miał minę jakby zobaczyl ducha.
- Pokazecie mi jakąś łazienkę i dacie moje walizki? Wezmę prysznic i coś pomyślimy o śniadaniu.
Zayn ocknął się i wstał.
- Chodź, pokaże Ci Twój pokój.
Poszłam za nim patrząc się na jego wysportowane ciało.
- To tutaj.
Otworzył drzwi, a ja zobaczyłam jasny pokój z białymi meblami. Był taki o jakim zawsze marzyłam. A na dodatek przy oknie znajdował się szeroki parapet do siedzenia z poduszkami. Zawsze taki chciałam.
- Jest świetny. - powiedziałam patrząc się na Zayna. "O Boże nie patrz się na jego brzuch, nie rób tego!"
- Planowany był z myślą o dziewczynie. Wiesz, nigdy nie wiadomo. - uśmiechnal się i usiadł na łóżku.
- Mm Zayn..
- Tak? - wyglądał na zamyslonego.
- Chciałabym się umyć i przebrać...
- Tak?
- Wyjdziesz, proszę.?
- A tak sorki - westchnął i wyszedł.
Dziwnie się zachowywał. Zaczęłam szukać telefonu. Oczywiście miałam kilka nieodebranych połączeń od mamy, taty i Chada i 6 smsow od tego ostatniego. W każdym pytał czy wszystko ze mną okej, pisał że tęskni i mnie kocha. Widząc to poczułam wyrzuty sumienia. Kochałam Chada więc powinnam ograniczyć kontakt z Zaynem żeby nic się pomiędzy nimi nie stało.
Wykrecilam numer mojego chłopaka.
- Lucy? - usłyszałam jego zaspany głos. - Zaczynałem się martwić.
- Przepraszam kochanie, ale oglądaliśmy film i zasnelam. Doleciales już?
- Tak, wczoraj wieczorem. Jest super, nawet sobie nie wyobrażasz ile tu śniegu. Później pójdę pojeździć na desce.
- Strasznie za Tobą tęsknię.
- Ja za Tobą też. - usłyszałam jakiś męski głos i trzasniecie drzwiami w słuchawce. -Muszę kończyć bo wujek mnie wola żebym pomógł mu z zepsutym samochodem. Kocham Cię Lucy
- Ja Ciebie też Chad. Zadzwoń później.
- Okej. Pa
- Pa misiek.
Rozlaczylam się. Po tej rozmowie pogorszył mi sie humor. Strasznie brakowało mi silnych ramion Chada i jego pocalunkow, a minął dopiero jeden dzien. W ponurym nastroju poszłam do przylegającej do mojego pokoju łazienki i wzięłam prysznic. Następnie ubrałam bezowe rurki i ciemnobrązową bokserke. Włosy związałam w kucyk i nałożyłam trochę tuszu na rzesy. Kiedy byłam gotowa wyszłam z pokoju i zaczęłam szukać kuchni. Nie było to trudne ponieważ siedzieli tam chłopcy w tym samym stanie co 30 minut wcześniej i głośno narzekali. Bez słowa otworzyłam lodówkę i spojrzałam na zawartość. Było tam wszystko!
- Jajecznica czy omlety?
- Omlety - powiedzieli chórem.
Po 15 minutach wszyscy siedzieliśmy przy stole.
- Co dziś robimy?
- Zakupy! - wrzasnal Hazz.
- Co?- rozesmialam się.
- Przejrzalem wczoraj twoją walizkę i nie ma tam żadnej sukienki!
- Wolę spodnie.
- Mieszkasz u nas i my decydujemy w czym będziesz chodzic.
- Okej no niech wam będzie.
Harry podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaczął biegać po domu krzycząc z radości.
- Haroldzie Styles nadal mogę zmienić zdanie - starałam się zachowac poważny ton mimo że ciągle się śmiałam.
- Okej to Cię nie puszczę.
- Okej to pójdziesz w tym co masz na sobie.
Harry się zamienił - miał bokserki w czerwone serduszka.
- Hahahahaha Hazza no i jak będzie - zasmialam się.
- Idziemy! - powiedział z determinacją.
Z wieszaka wziął długi czarny płaszcz, który wyglądał na kobiecy i zarzucił go na plecy.
Chłopcy nie chcąc przegapić okazji do zobaczenia Loczka w tym stanie w miejscu publicznym, pobiegli szybko bo spodnie i bluzy i 5 minut później szliśmy (ja byłam niesiona) do centrum handlowego niedaleko ich domu. Chłopcy robili zdjęcia Harry'emu a on wyglądał na bardzo zadowolonego z siebie.
Dotarliśmy do sklepu z ubraniami. Harry postawił mnie na ziemi, pociągnął za rękę do działu z sukienkami, wepchnął mnie do najbliższej przymierzalni i zawołał Nialla żeby potrzymał drzwi, zamykając mnie w środku. Po chwili uchylił drzwi i wrzucił stertę sukienek do środka.
- Czekamy - wesoło powiedział i zamknął drzwi.
Postanowiłam ubrać się w rzeczy które przyniósł aby mieć to za sobą. Muszę przyznać że ma niezły gust. Na początku ubrałam krótką sukienkę z jeansowym topem i dolną częścią w kwiatki. Wygladala oblednie.
- Harry daj mi jakieś szpilki - krzyknęłam z przymierzalni. Gdy podał je pod drzwiami, ubrałam je i zdecydowanym krokiem wyszłam z szatni.
Chłopcy zrobili wielkie oczy, więc przestraszyłam się że coś jest nie tak.
- Chyba się zakochałem - szepnął Niall.
- Masz dożywotni zakaz noszenia spodni - powiedział Styles, gapiąc się na mnie i wyglądając na bardzo zadowolonego z siebie. - Dawaj następną.
Po godzinie wyszliśmy że sklepu obladowani torbami. Stalam się wlascicielka 11 sukienek i 4 par szpilek. Chłopcy chcieli płacić ale zdecydowanie odmówiłam. Moi rodzice dużo zarabiali i stać mnie był na taki zakup.
- Co teraz?
- Nando's !- wrzasnal Niall.
- Okej
Harry który wywoływał sensację w sklepie czuł się trochę upokorzony i było to po nim widać. Udawał że go to bawi, ale nie podobały mu się dziwne spojrzenia, którymi obdarzali go ludzie. Kiedy to zobaczyłam, poprosiłam chłopaków żeby zaczekali, mówiąc że zapomnialam jednej torby. Tak naprawdę poszłam kupić coś dla Hazzy. Wybrałam czarne rurki, trampki w tym samym kolorze i już miałam wybrać jakąs koszule kiedy na dziale damskim zobaczyłam różową koszulkę że zdjęciami chłopaków. Zapłaciłam i szybko znalazłam Harrego. Na wierzchu torby były buty i rurki i kiedy Loczek je zobaczyl podszedł do mnie i przytulił. Ubrał się częściowo i sięgnął do torby po koszulkę.
- Co.to.ma.być.? - każde słowo wypowiadał powoli. - Oh Lucy to jest cudowne! Jak mogę Ci się odwdzięczyć? - powiedział wysokim głosem, naśladując małą dziewczynkę i włożył t-shirt. Reszta wybuchła śmiechem.
- Idziemy do Nando's - powiedział Hazz i ruszył przodem.
czwartek, 23 maja 2013
Rozdział 7
W końcu dojechaliśmy do domu chłopców. Domu? To nie było dobre określenie... To była największa i najładniejsza willa jaką w życiu widziałam. Jako pierwsza wysiadłam i zaczęłam oglądać otoczenie.
- Jak tu pięknie - westchnelam.
- Dzięki - powiedzieli chórem. Tylko Zayn stał bez słowa i mi się przypatrywal.
- Oglądamy film! - krzyknął Lou biegnąc w stronę domu. - Bierzemy pokój Zayna bo telewizor w salonie się zepsuł. Niall koce, Harry picie, Liam popkorn, Zayn posprzataj. Lucy czuj się jak u siebie. A teraz pomoż mi wybrać film!
Wszyscy zrobili to co powiedział Louis. Wybór padł na "Egzorcyzmy Emily Rose" mimo że boję się horrorów. Kiedy Louis otworzył drzwi do pokoju Zayna zaniemowilam. Miał największe łóżko jakie w życiu widziałam. Chłopcy juz leżeli, a dla mnie zostało miejsce pomiędzy Harrym a... Zaynem. "Trudno" pomyślałam ściągając buty i wchodząc do łóżka.
Podczas filmu okazało się że Loczek boi się horrorów o wiele bardziej niż ja. Co pięć minut zamykał oczy i wtulal się w moje ramię. Film rzeczywiście nie należał do najlagodniejszych. W końcu chyba zasnelam, wyczerpana wydarzeniami tego dnia.
Obudziłam się kiedy pierwsze promienie słońca wpadły do pokoju. Poczułam, że moja poduszka porusza się rytmicznie w dół i w górę. Zdałam sobie sprawę że czyjeś ramię oplata moją szyję. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam że leże na klatce piersiowej Zayna. Zayna który miał na sobie tylko bokserki. Nie wiedziałam co zrobić ale czułam się dobrze. Postanowiłam poudawac że śpię i myślałam o tym co właśnie robiłam. Przecież byłam z Chadem!! Po około 20 minutach poczułam że Zayn się obudził. Wolną dłonią lekko przeczesal moje włosy i musnal palcami mój policzek. Poczułam dreszcz na całym ciele. Zayn lekko podniósł głowę, pochylił się nad moim uchem i szepnął "Wiem że już nie śpisz".
Otworzyłam oczy i postanowiłam udawać że nic się nie stało.
- Hej - mruknelam zaspana
- No dzień dobry - po raz pierwszy od kiedy go zauważyłam się uśmiechnął.
- Co się stało? - zapytałam.
- Wczoraj zasnelas podczas filmu i nie chcieli Cię budzic. Wszyscy poszli do siebie, a jako że to mój pokój to zostałem...
- Przepraszam.. Nie powinnam..
- Ciii..- przerwał mi przykładając palec do moich ust. - Nie masz za co przepraszać. W sumie to nawet ciekawe rzeczy mówiłas przez sen.
- Co?? - wiedzialam że mówię przez sen dlatego przestraszyłam się nie na żarty.
- A to będzie moja słodka tajemnica. - uśmiechnął się tajemniczo. - A tak by the way wiesz że nie ma jeszcze 6?
Zerknelam na zegarek na jego ręce. Miał rację, była 5:50.
- No to nie moja wina że się obudziłam!
- Masz rację. Ale nie chce mi się jeszcze wstawać.
Położył się a ja zrobiłam to samo, tym razem jednak położyłam się obok niego a nie na nim.
Zaczęłam zasypiać, kiedy Zayn mruknął jeszcze
- Lucy..
- Tak?
- Przepraszam, że wczoraj byłem taki niemiły, ale zerwałem z dziewczyną.
- Dlaczego?
- Zdradzala mnie..
- Przykro mi. - w myślach powiedziałam sobie jednak "On jest wolny", moje serce zaczęło fikac koziołki. "CHAD!" upomnialam się po raz kolejny. "Będę musiała do niego zadzwonić później".
- Nie potrzebnie. Od dawna nam sie nie układało.
- Mhm.
-Ah i jeszcze jedno Lucy..
- Hm?
- Lubie jak dziewczyna przez sen mówi o moich "czekoladowych oczach".
Uśmiechnął się i odwrócił twarz w moją stronę. Byłam cała czerwona.
- Dobranoc Lucy.
Rozdział 6
Podbiegłam do samochodu i otworzyłam drzwi. Nagle zaniemówiłam.
- Mmm chłopcy... Tu jest tylko 5 miejsc, a nas jest 6...
- Ups, co za pech. - westchnął Styles. - To co będziesz biec za samochodem, czy wolisz pojechać autobusem?
- Emmm...
- Żartowałem! - pociągnąl mnie za rękę, przez co usiadłam mu na kolanach.
- Nie przyzwyczajaj się kochana, to droga usługa. - wyszczerzyl zęby. - Dawaj Lou jedziemy!
Louis, który siedział za kierownicą, ruszył i puścił muzykę.
- A więc Lucy - zaczal Liam. - Opowiedz coś o sobie.
- Hmm, a więc mieszkam z rodzicami, którzy strasznie dużo pracują, dlatego teraz dla odpoczynku wyjechali do znajomych. Miałam zostać sama w domu, ale zjawiliscie się wy. Mam przyjaciółke Mary i chłopaka Chada. Moi dziadkowie zginęli zanim jeszcze się urodziłam. Kocham tańczyć, czasem gram na gitarze i śpiewam.. Nie wiem co więcej mogę powiedzieć.
Zauważyłam, że chłopcy z uwaga słuchali tego co mówiłam.
- Ale masz fajne życie. Takie spokojne.. - westchnął Niall.
- No coś Ty! W porównaniu z waszym musi być po prostu nudne.
- Wierz mi, nasi fani może i dają nam powera, są cudowni, ale czasem się już nie da...
- A właśnie - wykrzyknął Harry. - Jesteś naszą fanką, czy może nas nie lubisz?- pod koniec zrobił teatralną smutną minę.
- Ja ?? Nawet nie słyszałam żadnej waszej piosenki.
- Klamczucha!- powiedział Harry.
- Dlaczego tak sądzisz?
On nie odpowiedział tylko pomachał mi przed nosem moim telefonem na którym była zagrana ich plyta.
- Oh no przecież wiem.. - zaśmiałam się. - Chyba każdy o was słyszał. Ale jeśli oczekujecie że będę za wami wszędzie chodzic i mdlec na widok lokow Hazzy to się przeliczyliscie.
- Uffff - westchneli wszyscy oprócz Harrego, który wyglądał jakby miał się rozplakac.
- Nie podobają Ci się moje loczki??
sobota, 18 maja 2013
Rozdział 5
Na salę weszło pięciu chłopaków. Wszyscy byli wysocy i przystojni. Pierwszy z nich miał lekko za długie jak na mój gust, brązowe włosy i grzywke. Był ubrany w czarne rurki i biały t-shirt, który podkreślał jego umiesnione ramiona. Zaraz za nim wszedł chłopak o tym samym kolorze włosów, aczkolwiek układały się one w burzę loków. Miał zielone oczy, a kiedy szedł w nasza stronę pokazał rząd białych zębów. Ubrał się w bordowe spodnie i czarną bluzę. Następny był chłopak również o brązowych włosach i grzywce, ubrany w koszulkę w biało granatowe paski, granatowe spodnie przed kostkę, białe trampki i czerwone szelki. Potem wszedł niższy od reszty blondynek trzymający w ręku paczkę zelek. Na końcu wszedł chłopak, na którego widok lekko ugiely mi się nogi. Miał ciemne włosy i urodę mulata. Z tego co zauważyłam miał kolczyka w uchu co dodawało mu wyglądu buntownika. Ubrany był w czarne rurki i t-shirt w tym samym kolorze. Kiedy podszedł bliżej zobaczyłam jego czekoladowe oczy. "Lucy opanuj się, przecież jesteś z Chadem" upomnialam się w duszy.
Dziewczyny z mojej szkoły zaczęły na ich widok piszczec. Z tłumu dały się słyszeć okrzyki typu "Harry kocham Cię". Byłam lekko zażenowana, ale kiedy zobaczyłam szeroki uśmiech chłopaka z lokami, pomyślałam że on musi być tym Harrym. I nie mylilam się. Podszedł do mnie jako pierwszy i powiedział:
- Hej jestem Harry Styles, ale znajomi mówią do mnie Hazza albo Loczek.
- Jestem Lucy - odpowiedziałam osmielona otwartością chłopaka.
Następnie podszedł do mnie chłopak, który wszedł do sali jako pierwszy.
- Jestem Liam i prawdopodobnie jako jedyny z tej bandy mam w sobie trochę rozumu. Jak chcesz przetrwać te dwa tygodnie to lepiej trzymaj się mnie.
- Tatusiu chyba Ci się coś pomyliło - podszedł do niego chłopak w koszulce w paski - ona będzie się trzymać ze mną. Jestem Louis - zwrócił się do mnie.
Następnie podszedł do mnie blondas z zelkami i powiedział:
- Jestem Niall i jako jedyny z tej grupy jestem z Irlandii.
- I kochasz jesc - wtrącił Harry. Niall wzruszył tylko ramionami i sie uśmiechnął.
- Zayn - wtrącił tylko mulat i spojrzał mi głęboko w oczy. W brzuchu poczułam stado motyli. "Chad" pomyślałam i jako pierwsza przerwałam ten dziwny kontakt wzrokowy.
- Skoro już się znacie - powiedziała dyrektorka - idźcie na korytarz i omowcie wszystko. Lucy wróć później do swoich kolegów i koleżanek.
Wyszłam razem z chłopakami. Jak dżentelmeni przepuścili mnie w drzwiach. Ja zaprowadziłam ich do pustej klasy muzycznej. Niallowi zaświeciły się oczy gdy zobaczył stojącą w kącie gitarę. Od razu podszedł, siadł pod ścianą i zaczął cho grać.
- No więc... - zaczęłam. - Może wytłumaczycie mi to wszystko?
- To proste - uśmiechnął się Loczek. - Od dzisiaj miesnzkasz u nas!!!
- Mieszkam? Szczerze wątpię żeby moi rodzice się zgodzili...
- Oni już o wszystkim wiedzą od twojej dyrektorki- wyjaśnił Liam. - W samochodzie są twoje walizki, a oni sami powiedzieli,
że mamy Ci przekazać, że wyjechali na całe ferie do znajomych we Włoszech.
Zdziwiło mnie to ponieważ kiedy rodzice powiedzieli mi tydzień wcześniej o wyjeździe to myślałam że zostanę sama, albo u koleżanek. "W sumie lepiej być z nimi niż siedzieć sama" pomyślałam.
- Okey, super! - uśmiechnęłam się. - Teraz tak. Wyjdzcie tymi drzwiami za rogiem, za nimi jest długi korytarz, wyjdzicie na tyły szkoły trzecimi drzwiami po lewej. Zaraz przyjdę tylko wezmę rzeczy.
- Widze że szybko to wykombinowalas! - powiedział Niall który chwile wcześniej odłożył gitarę i znów miał pełną buzię zelek.
- Wolisz być zabity przez tutejsze dziewczyny? - kiedy zobaczyłam że kręci głową, odwróciłam sie i wyszłam.
Przemówienie sie skończylo. Na końcu korytarza zobaczyłam Chada który był zdenerwowany. Kiedy podeszłam nawet się nie odezwał. Podejrzewałam, że jest zazdrosny o One Direction i się nie myliłam. Pociągnęłam go za rękę w stronę wyjścia na tyły szkoły, czyli tam gdzie sie umówiłam z chłopakami. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam ich czekających w samochodzie z przyciemnionymi szybami. "Szybko" pomyślałam.
Odwróciłam się do mojego chłopaka i rzuciłam się mu na szyję.
- Bez względu na to co będziesz myślal jak mnie z Tobą nie będzie, pamiętaj że jesteś dla mnie najważniejszy.
- Ty dla mnie też. Ale obiecaj mi, że nic się między nami nie spieprzy.
- Obiecuje.
Wspiełam się na palce i pocałowałam go tak jak nigdy dotąd - starałam się pokazac jak bardzo go kocham. Podniósł mnie i oparł o ścianę. Oplotlam go nogami i wplotlam palce w jego włosy. Po chwili puścił mnie, dyszac ciężko.
- Boże jak ja będę za Tobą tęsknić - powiedział.
- Wiem. Kocham Cię.
Po raz ostatni musnelam jego wargi i wyszłam na zewnątrz.
Rozdział 4
Jestem z Chadem od dokładnie miesiąca.Jest cudownie. Większość związków w naszym wieku jest nietrwała za to ja z każdym dniem czuję, że kocham go coraz bardziej. Nie mogę wyobrazić sobie życia bez niego. Codziennie przyprowadza i odprowadza mnie ze szkoły, przy okazji zabierając mnie na przykład na lody. Wczoraj pojechaliśmy nawet na "naszą" polanę. Tym razem dobrowolnie weszłam do wody.
Dziś nie mieliśmy żadnych lekcji, zamiast tego cała szkoła miała zebrać się na sali gimnastycznej gdzie dyrektorka miała powiedzieć nam jakąś ważną wiadomość. Jak zawsze usiadłam obok Chada. Rozmawialiśmy o naszych planach na ferie zimowe. Mieliśmy je spędzić osobno, ponieważ bogaty wujek Chada z Austrii zabierał go do siebie na narty.
-Wiesz że będę za Tobą tęsknił, prawda? - zadał mi to pytanie po raz dwudziesty dzisiaj.
- Wiem kochanie. Ale przecież to tylko dwa tygodnie. Pamiętaj, że żyjemy w XXI wieku i istnieje coś takiego jak internet i telefon.
- To nie to samo co być tutaj przy Tobie - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatne w usta.
W tym momencie na sale weszła dyrektorka i musieliśmy oderwać się od siebie.
- Witam was wszystkich. Jak już wiecie mam wam do przekazania ważną wiadomość. Naszą szkołę odwiedziła pewna grupa osób, które za niedługą chwilę poznacie - cała sala słuchała jej z zainteresowaniem. W gruncie rzeczy ich głową szkoły była całkiem miłą, starszą ale wyluzowaną kobietą, dlatego jej informacja wydawała się coraz bardziej interesująca. - Wiem, że większość z was ma już plany na ferie zimowe, dlatego wczoraj wasi wychowawcy zbierali to - uniosła ręce do góry i pokazała listy osób, które zostawały w mieście. Gdzieś tam widniało tam moje nazwisko, gdyż jako jedna z pięciu osób z mojej klasy wpisałam się na nią. - Z tych osób wybrałam tą, która pomocą przy projektach szkolnych, między innymi przy zbiórce pieniędzy dla dzieci z Bangladeszu, zasłużyła na to, aby spędzić z nimi ferie zimowe. Mianowicie jest to... Lucy Abrams z
2b. Lucy, czy mogę Cię tu prosić?
Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie do końca zrozumiałam co do mnie mówiła. Mam z kimś nieznajomym spędzić ferie za pomoc biednym dzieciom? Coś tu nie trzymało się kupy... Chad dał mi sujke w bok i powiedział szeptem "No idź, misiek". Wstałam i powoli podeszłam do dyrektorki. Ta wzięła mnie pod ramię, a do reszty powiedziała "Drodzy uczniowie pragnę przedstawić wam zespół One Direction".
czwartek, 4 kwietnia 2013
Rozdział 3
ROZDZIAŁ 3
Dziś wstałam baaardzo wcześnie, na nogach byłam już o 5. Mimo że prawie nie spałam (myślałam o Chadzie) byłam pełna energii. Wykonałam swoje normalne czynności po czym udałam się w stronę szafy. Chciałam dzisiaj wyglądać perfekcyjnie, zwłaszcza że wstałam wcześnie. Po długim czasie wybór padł na jasnoróżową koronkową spódniczkę i sweterek w beżowym kolorze. Planowałam ubrać moje ulubione szpilki w kolorze pudrowego różu. Wszystko wyglądało mniej więcej tak: http://www.faslook.pl/collection/karmel-6/ .
Do tego upięłam koka. Na usta nałożyłam beżowy błyszczyk, a na oczy maskarę. Całość wyglądała naprawdę dobrze. Cały efekt był spotęgowany przez uśmiech na mojej twarzy nad którym nie byłam w stanie zapanować.
Zeszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Na zegarku była już 6:15. Zamierzałam wyjść wcześniej i przespacerować się. Wyjęłam z szafki muesli, a z lodówki jogurt naturalny. Po chwili postanowiłam dodać do śniadania jeszcze owoce. Całość prezentowała się naprawdę znakomicie. Zanim usiadłam przy stole, zaparzyłam kawy, ale nie dla siebie, tylko dla taty, którego słyszałam krzątającego się w łazience. Zjadłam bardzo szybko. O 6:30 krzyknęłam do taty: "Idę do szkoły papa!" i wyszłam z domu. Dzień był piękny! Słońce świeciło delikatnie, powietrze było świeże i przejrzyste, temperatura dość wysoka jak na ostatnie dni. Skierowałam swoje kroki do parku pod domem Mary. Usiadłam na ławce, zamknęłam oczy i poddałam się myślom o Chadzie. Po chwili poczułam jak ktoś się nade mną pochyla i delikatnie całuje w usta. Poznałabym je wszędzie. Delikatnie odsunęłam się i otwierając oczy powiedziałam "Cześć kochanie". To był oczywiście on. Ubrany był w czarne rurki, biały T-shirt i koszulę w kratkę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział, siadając obok mnie i splatając swoje palce z moimi.
- Dziękuję, ty też super.
- Szukałem Cię z Mary, ale kiedy poszła do szkoły postanowiłem Cię poszukać.
- Jak to do szkoły? Która godzina?
- Już 7:45.
- Co? Jak to? Kompletnie straciłam poczucie czasu.
- Ale jest jeden plus.
- Taak? Jaki?
- Skoro na pierwszą lekcję i tak nie idziemy to mam Cię dłużej na wyłączność.
Po tych słowach znów mnie pocałował. Jedną dłoń położył na moim policzku, a drugą wciąż trzymał na ławce razem z moją.
Poczułam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Z tego wszystkiego zakręciło mi się w glowie. Zupełnie zapomniałam gdzie jestem. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek coraz namiętniej. Wolną dłonią przeczesałam jego włosy, aby następnie położyć na jego karku. Zaczynało mi brakować tchu. Odsunęłam się od Chada i spojrzałam głęboko w jego zielone oczy.
- Kocham Cię - wyszeptałam.
- Ja Ciebie też.
Przytulił mnie. Przez jakiś czas milczeliśmy, potem rozmawialiśmy na mało istotne tematy. Kiedy nadszedł czas, poszliśmy do szkoły (ciągle trzymając się za ręce). Przy wejściu spotkaliśmy babkę od historii, czyli lekcji którą opuściliśmy. Zgodnie z tym co postanowiliśmy, puściłam jego rękę i przybrałam bardzo zmęczony wyraz twarzy.
- A wy gdzie byliście? Bo na pewno nie na mojej lekcji.
- Przepraszam Pani Krown - powiedziałam słabym głosem. - Nie mogłam spać w nocy i dzisiaj idąc z Chadem do szkoły zasłabłam. On czekał ze mną, aż poczułam się lepiej.
- Dobrze, Lucy, wierzę Ci. Jak się czujesz? Może odprowadzić Cię do pielęgniarki?
- Nie, dziękuję, już lepiej.
- W takim razie zmykajcie na lekcję - odwróciła się i poszła do pokoju nauczycielskiego.
- Dobra z Ciebie aktorka skarbie - powiedział Chad. Mój chłopak. Mój chłopak Chad. Nadal w to nie wierzyłam.
- No wiesz, to prawda, że prawie nie spałam.
- Dlaczego?
- Przez Ciebie - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę.
Dziś wstałam baaardzo wcześnie, na nogach byłam już o 5. Mimo że prawie nie spałam (myślałam o Chadzie) byłam pełna energii. Wykonałam swoje normalne czynności po czym udałam się w stronę szafy. Chciałam dzisiaj wyglądać perfekcyjnie, zwłaszcza że wstałam wcześnie. Po długim czasie wybór padł na jasnoróżową koronkową spódniczkę i sweterek w beżowym kolorze. Planowałam ubrać moje ulubione szpilki w kolorze pudrowego różu. Wszystko wyglądało mniej więcej tak: http://www.faslook.pl/collection/karmel-6/ .
Do tego upięłam koka. Na usta nałożyłam beżowy błyszczyk, a na oczy maskarę. Całość wyglądała naprawdę dobrze. Cały efekt był spotęgowany przez uśmiech na mojej twarzy nad którym nie byłam w stanie zapanować.
Zeszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Na zegarku była już 6:15. Zamierzałam wyjść wcześniej i przespacerować się. Wyjęłam z szafki muesli, a z lodówki jogurt naturalny. Po chwili postanowiłam dodać do śniadania jeszcze owoce. Całość prezentowała się naprawdę znakomicie. Zanim usiadłam przy stole, zaparzyłam kawy, ale nie dla siebie, tylko dla taty, którego słyszałam krzątającego się w łazience. Zjadłam bardzo szybko. O 6:30 krzyknęłam do taty: "Idę do szkoły papa!" i wyszłam z domu. Dzień był piękny! Słońce świeciło delikatnie, powietrze było świeże i przejrzyste, temperatura dość wysoka jak na ostatnie dni. Skierowałam swoje kroki do parku pod domem Mary. Usiadłam na ławce, zamknęłam oczy i poddałam się myślom o Chadzie. Po chwili poczułam jak ktoś się nade mną pochyla i delikatnie całuje w usta. Poznałabym je wszędzie. Delikatnie odsunęłam się i otwierając oczy powiedziałam "Cześć kochanie". To był oczywiście on. Ubrany był w czarne rurki, biały T-shirt i koszulę w kratkę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział, siadając obok mnie i splatając swoje palce z moimi.
- Dziękuję, ty też super.
- Szukałem Cię z Mary, ale kiedy poszła do szkoły postanowiłem Cię poszukać.
- Jak to do szkoły? Która godzina?
- Już 7:45.
- Co? Jak to? Kompletnie straciłam poczucie czasu.
- Ale jest jeden plus.
- Taak? Jaki?
- Skoro na pierwszą lekcję i tak nie idziemy to mam Cię dłużej na wyłączność.
Po tych słowach znów mnie pocałował. Jedną dłoń położył na moim policzku, a drugą wciąż trzymał na ławce razem z moją.
Poczułam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Z tego wszystkiego zakręciło mi się w glowie. Zupełnie zapomniałam gdzie jestem. Zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek coraz namiętniej. Wolną dłonią przeczesałam jego włosy, aby następnie położyć na jego karku. Zaczynało mi brakować tchu. Odsunęłam się od Chada i spojrzałam głęboko w jego zielone oczy.
- Kocham Cię - wyszeptałam.
- Ja Ciebie też.
Przytulił mnie. Przez jakiś czas milczeliśmy, potem rozmawialiśmy na mało istotne tematy. Kiedy nadszedł czas, poszliśmy do szkoły (ciągle trzymając się za ręce). Przy wejściu spotkaliśmy babkę od historii, czyli lekcji którą opuściliśmy. Zgodnie z tym co postanowiliśmy, puściłam jego rękę i przybrałam bardzo zmęczony wyraz twarzy.
- A wy gdzie byliście? Bo na pewno nie na mojej lekcji.
- Przepraszam Pani Krown - powiedziałam słabym głosem. - Nie mogłam spać w nocy i dzisiaj idąc z Chadem do szkoły zasłabłam. On czekał ze mną, aż poczułam się lepiej.
- Dobrze, Lucy, wierzę Ci. Jak się czujesz? Może odprowadzić Cię do pielęgniarki?
- Nie, dziękuję, już lepiej.
- W takim razie zmykajcie na lekcję - odwróciła się i poszła do pokoju nauczycielskiego.
- Dobra z Ciebie aktorka skarbie - powiedział Chad. Mój chłopak. Mój chłopak Chad. Nadal w to nie wierzyłam.
- No wiesz, to prawda, że prawie nie spałam.
- Dlaczego?
- Przez Ciebie - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę.
Rozdział 2 - z pamiętnika Lucy
ROZDZIAŁ 2
15
marca
16 marca
Drogi Pamiętniku,
Właśnie wybiła północ, stąd ta zmiana daty. Do domu wróciłam o 22 i szybko poszłam do łazienki. Do wanny wlałam olejki zapachowe, aby odprężyć się. Czułam się jakbym latała w powietrzu. DOSŁOWNIE... To jest niesamotite uczucie. Ale może opowiem od początku, na tyle dokładnie, na ile mnie w takim stanie stać...
Dzisiejszy dzień miał być normalny. Na pierwszej lekcji godzina wychowawcza, potem informatyka, biologia, matematyka, religia i na końcu WF. Szłam do szkoły z Mary kiedy podbiegł do nas Chad. Podszedł i pocałował mnie w policzek. Byłam mega zszokowana, no bo... Nigdy tego nie robił. Nie powiem, było miło, ale ciągle uważam, że było to niespodziewane. Później od słowa do słowa skończyłam przewieszona przez jego plecy. Uwolniłam się dopiero pod szkołą a i tu trzeba było zastosować podstęp. Jak zawsze – udałam, że jest mi smutno i momentalnie byłam na bezpiecznym, stałym gruncie. Kiedy dowiedział się, że dał się nabrać, udał obrażonego. Na godzinie wychowawczej znów żartowaliśmy, razem z Mike'm. Później dostałam od niego karteczkę, z której dowiedziałam się, że po lekcjach zostanę porwana. Oczywiście wiedziałam, że się zgodzę, rodziców nie ma do teej pory, bo ojciec ma nocny dyżur, a mama pojechała do swojej mamy w Californi i wraca jutro wieczorem.
Na WF-ie musiałam uciekać przed tą rozochoconą dwójką. No cóż może nie tak bardzo rozochoconą. Oni chcieli mnie wygilgotać. TYLKO.. chyba. Po lekcjach Chad czekał już koło swojego samochodu. Kiedy bez słowa wsiadłam po stronie pasażera, on jak gdyby nigdy nic przypiął mnie do tylnych drzwi różowymi kajdankami z futerkiem (hmm muszę spytać jutro skąd je ma), a na oczy założył mi czarny szalik. Oczywiście wkurzyłam się, no bo jak inaczej, ale wtedy on nachylił się i szepnął do ucha, że jestem z nim bezpieczna. Poczułam wtedy jak serce mi skacze, a w brzuchu latają motyle. Zdziwiłam się, bo nigdy tego w jego obecności nie czułam. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Chad rozkuł mnie i wziął na ręce, nie zdejmując z oczu szalika. Po chwili położył mnie delikatnie na ziemi i zdjął z oczu szal. Było pięknie! Byliśmy na jakiejś polance. Od razu zobaczyłam, że jest tu jezioro więc podeszłam do niego. I co się stało? Po chwili byłam już z Chadem w wodzie. Była bardzo ciepła i tak dalej no ale mógł mnie uprzedzić. Hmm byłam niezadowolona, dopóki nie zobaczyłam, że wziął ze sobą ręczniki, bluzy, koc i kosz z jedzonkiem :) Chwilę się taplałam, ale zaczęło być zimno. Chad zobaczył to, wyszedł z wody i przyniósł ręczniki. Mimo tego po wyjściu nadal było zimno. Stwierdziłam, że muszę zdjąć przemoczone ubrania. Na słońcu szybko by wyschły, a nie to co na mnie. Owinęłam się w ręcznik i wróciłam do Chada, który w tym czasie przygotował już jedzenie. Od razu założyłam na siebie jedną z jego bluz – moją uluboioną, tą ciemofioletową z kapturem. Kiedy zjedliśmy stało się coś....
CHAD POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE KOCHA.
Nie tylko to. Powiedział mi wszystko, co czuje. Kiedy to usłyszałam
pozbyłam się co do Niego wszelkich wątpliwości. Pocałowałam go!
Był to mój pierwszy pocałunek, a jaki namiętny ^^ Zapomiałam
nawet o fakcie, że oprócz ręcznika i bluzy nie miałam żadnych
ubrań. Po tym pocałunku, leżąc na ziemi, Chad spytał, czy
zostaniemy parą. Co to za pytanie? Odpowiedziałam, że oczywiście.
Podsumowanie:Kocham Chada.
Bardzo kocham Chada.
Podsumowanie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)