sobota, 18 maja 2013

Rozdział 5

Na salę weszło pięciu chłopaków. Wszyscy byli wysocy i przystojni. Pierwszy z nich miał lekko za długie jak na mój gust, brązowe włosy i grzywke. Był ubrany w czarne rurki i biały t-shirt, który podkreślał jego umiesnione ramiona. Zaraz za nim wszedł chłopak o tym samym kolorze włosów, aczkolwiek układały się one w burzę loków. Miał zielone oczy, a kiedy szedł w nasza stronę pokazał rząd białych zębów. Ubrał się w bordowe spodnie i czarną bluzę. Następny był chłopak również o brązowych włosach i grzywce, ubrany w koszulkę w biało granatowe paski, granatowe spodnie przed kostkę, białe trampki i czerwone szelki. Potem wszedł niższy od reszty blondynek trzymający w ręku paczkę zelek. Na końcu wszedł chłopak, na którego widok lekko ugiely mi się nogi. Miał ciemne włosy i urodę mulata. Z tego co zauważyłam miał kolczyka w uchu co dodawało mu wyglądu buntownika. Ubrany był w czarne rurki i t-shirt w tym samym kolorze. Kiedy podszedł bliżej zobaczyłam jego czekoladowe oczy. "Lucy opanuj się, przecież jesteś z Chadem" upomnialam się w duszy. Dziewczyny z mojej szkoły zaczęły na ich widok piszczec. Z tłumu dały się słyszeć okrzyki typu "Harry kocham Cię". Byłam lekko zażenowana, ale kiedy zobaczyłam szeroki uśmiech chłopaka z lokami, pomyślałam że on musi być tym Harrym. I nie mylilam się. Podszedł do mnie jako pierwszy i powiedział: - Hej jestem Harry Styles, ale znajomi mówią do mnie Hazza albo Loczek. - Jestem Lucy - odpowiedziałam osmielona otwartością chłopaka. Następnie podszedł do mnie chłopak, który wszedł do sali jako pierwszy. - Jestem Liam i prawdopodobnie jako jedyny z tej bandy mam w sobie trochę rozumu. Jak chcesz przetrwać te dwa tygodnie to lepiej trzymaj się mnie. - Tatusiu chyba Ci się coś pomyliło - podszedł do niego chłopak w koszulce w paski - ona będzie się trzymać ze mną. Jestem Louis - zwrócił się do mnie. Następnie podszedł do mnie blondas z zelkami i powiedział: - Jestem Niall i jako jedyny z tej grupy jestem z Irlandii. - I kochasz jesc - wtrącił Harry. Niall wzruszył tylko ramionami i sie uśmiechnął. - Zayn - wtrącił tylko mulat i spojrzał mi głęboko w oczy. W brzuchu poczułam stado motyli. "Chad" pomyślałam i jako pierwsza przerwałam ten dziwny kontakt wzrokowy. - Skoro już się znacie - powiedziała dyrektorka - idźcie na korytarz i omowcie wszystko. Lucy wróć później do swoich kolegów i koleżanek. Wyszłam razem z chłopakami. Jak dżentelmeni przepuścili mnie w drzwiach. Ja zaprowadziłam ich do pustej klasy muzycznej. Niallowi zaświeciły się oczy gdy zobaczył stojącą w kącie gitarę. Od razu podszedł, siadł pod ścianą i zaczął cho grać. - No więc... - zaczęłam. - Może wytłumaczycie mi to wszystko? - To proste - uśmiechnął się Loczek. - Od dzisiaj miesnzkasz u nas!!! - Mieszkam? Szczerze wątpię żeby moi rodzice się zgodzili... - Oni już o wszystkim wiedzą od twojej dyrektorki- wyjaśnił Liam. - W samochodzie są twoje walizki, a oni sami powiedzieli, że mamy Ci przekazać, że wyjechali na całe ferie do znajomych we Włoszech. Zdziwiło mnie to ponieważ kiedy rodzice powiedzieli mi tydzień wcześniej o wyjeździe to myślałam że zostanę sama, albo u koleżanek. "W sumie lepiej być z nimi niż siedzieć sama" pomyślałam. - Okey, super! - uśmiechnęłam się. - Teraz tak. Wyjdzcie tymi drzwiami za rogiem, za nimi jest długi korytarz, wyjdzicie na tyły szkoły trzecimi drzwiami po lewej. Zaraz przyjdę tylko wezmę rzeczy. - Widze że szybko to wykombinowalas! - powiedział Niall który chwile wcześniej odłożył gitarę i znów miał pełną buzię zelek. - Wolisz być zabity przez tutejsze dziewczyny? - kiedy zobaczyłam że kręci głową, odwróciłam sie i wyszłam. Przemówienie sie skończylo. Na końcu korytarza zobaczyłam Chada który był zdenerwowany. Kiedy podeszłam nawet się nie odezwał. Podejrzewałam, że jest zazdrosny o One Direction i się nie myliłam. Pociągnęłam go za rękę w stronę wyjścia na tyły szkoły, czyli tam gdzie sie umówiłam z chłopakami. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam ich czekających w samochodzie z przyciemnionymi szybami. "Szybko" pomyślałam. Odwróciłam się do mojego chłopaka i rzuciłam się mu na szyję. - Bez względu na to co będziesz myślal jak mnie z Tobą nie będzie, pamiętaj że jesteś dla mnie najważniejszy. - Ty dla mnie też. Ale obiecaj mi, że nic się między nami nie spieprzy. - Obiecuje. Wspiełam się na palce i pocałowałam go tak jak nigdy dotąd - starałam się pokazac jak bardzo go kocham. Podniósł mnie i oparł o ścianę. Oplotlam go nogami i wplotlam palce w jego włosy. Po chwili puścił mnie, dyszac ciężko. - Boże jak ja będę za Tobą tęsknić - powiedział. - Wiem. Kocham Cię. Po raz ostatni musnelam jego wargi i wyszłam na zewnątrz.

1 komentarz:

  1. Jezu jaki cudowny rozdział! Dawaj szybko nn bo chcę wiedzieć do dalej :)
    Zapraszam dziś wieczór bądź jutro nowy rozdział z losami naszej April :
    fame-took-her-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń