czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 2 - z pamiętnika Lucy


ROZDZIAŁ 2

15 marca 16 marca

Drogi Pamiętniku,
Właśnie wybiła północ, stąd ta zmiana daty. Do domu wróciłam o 22 i szybko poszłam do łazienki. Do wanny wlałam olejki zapachowe, aby odprężyć się. Czułam się jakbym latała w powietrzu. DOSŁOWNIE... To jest niesamotite uczucie. Ale może opowiem od początku, na tyle dokładnie, na ile mnie w takim stanie stać...
Dzisiejszy dzień miał być normalny. Na pierwszej lekcji godzina wychowawcza, potem informatyka, biologia, matematyka, religia i na końcu WF. Szłam do szkoły z Mary kiedy podbiegł do nas Chad. Podszedł i pocałował mnie w policzek. Byłam mega zszokowana, no bo... Nigdy tego nie robił. Nie powiem, było miło, ale ciągle uważam, że było to niespodziewane. Później od słowa do słowa skończyłam przewieszona przez jego plecy. Uwolniłam się dopiero pod szkołą a i tu trzeba było zastosować podstęp. Jak zawsze – udałam, że jest mi smutno i momentalnie byłam na bezpiecznym, stałym gruncie. Kiedy dowiedział się, że dał się nabrać, udał obrażonego. Na godzinie wychowawczej znów żartowaliśmy, razem z Mike'm. Później dostałam od niego karteczkę, z której dowiedziałam się, że po lekcjach zostanę porwana. Oczywiście wiedziałam, że się zgodzę, rodziców nie ma do teej pory, bo ojciec ma nocny dyżur, a mama pojechała do swojej mamy w Californi i wraca jutro wieczorem.
Na WF-ie musiałam uciekać przed tą rozochoconą dwójką. No cóż może nie tak bardzo rozochoconą. Oni chcieli mnie wygilgotać. TYLKO.. chyba. Po lekcjach Chad czekał już koło swojego samochodu. Kiedy bez słowa wsiadłam po stronie pasażera, on jak gdyby nigdy nic przypiął mnie do tylnych drzwi różowymi kajdankami z futerkiem (hmm muszę spytać jutro skąd je ma), a na oczy założył mi czarny szalik. Oczywiście wkurzyłam się, no bo jak inaczej, ale wtedy on nachylił się i szepnął do ucha, że jestem z nim bezpieczna. Poczułam wtedy jak serce mi skacze, a w brzuchu latają motyle. Zdziwiłam się, bo nigdy tego w jego obecności nie czułam. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Chad rozkuł mnie i wziął na ręce, nie zdejmując z oczu szalika. Po chwili położył mnie delikatnie na ziemi i zdjął z oczu szal. Było pięknie! Byliśmy na jakiejś polance. Od razu zobaczyłam, że jest tu jezioro więc podeszłam do niego. I co się stało? Po chwili byłam już z Chadem w wodzie. Była bardzo ciepła i tak dalej no ale mógł mnie uprzedzić. Hmm byłam niezadowolona, dopóki nie zobaczyłam, że wziął ze sobą ręczniki, bluzy, koc i kosz z jedzonkiem :) Chwilę się taplałam, ale zaczęło być zimno. Chad zobaczył to, wyszedł z wody i przyniósł ręczniki. Mimo tego po wyjściu nadal było zimno. Stwierdziłam, że muszę zdjąć przemoczone ubrania. Na słońcu szybko by wyschły, a nie to co na mnie. Owinęłam się w ręcznik i wróciłam do Chada, który w tym czasie przygotował już jedzenie. Od razu założyłam na siebie jedną z jego bluz – moją uluboioną, tą ciemofioletową z kapturem. Kiedy zjedliśmy stało się coś....

CHAD POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE KOCHA. Nie tylko to. Powiedział mi wszystko, co czuje. Kiedy to usłyszałam pozbyłam się co do Niego wszelkich wątpliwości. Pocałowałam go! Był to mój pierwszy pocałunek, a jaki namiętny ^^ Zapomiałam nawet o fakcie, że oprócz ręcznika i bluzy nie miałam żadnych ubrań. Po tym pocałunku, leżąc na ziemi, Chad spytał, czy zostaniemy parą. Co to za pytanie? Odpowiedziałam, że oczywiście.

Podsumowanie:
Kocham Chada. Bardzo kocham Chada.  

1 komentarz: