sobota, 18 maja 2013

Rozdział 4

Jestem z Chadem od dokładnie miesiąca.Jest cudownie. Większość związków w naszym wieku jest nietrwała za to ja z każdym dniem czuję, że kocham go coraz bardziej. Nie mogę wyobrazić sobie życia bez niego. Codziennie przyprowadza i odprowadza mnie ze szkoły, przy okazji zabierając mnie na przykład na lody. Wczoraj pojechaliśmy nawet na "naszą" polanę. Tym razem dobrowolnie weszłam do wody. Dziś nie mieliśmy żadnych lekcji, zamiast tego cała szkoła miała zebrać się na sali gimnastycznej gdzie dyrektorka miała powiedzieć nam jakąś ważną wiadomość. Jak zawsze usiadłam obok Chada. Rozmawialiśmy o naszych planach na ferie zimowe. Mieliśmy je spędzić osobno, ponieważ bogaty wujek Chada z Austrii zabierał go do siebie na narty. -Wiesz że będę za Tobą tęsknił, prawda? - zadał mi to pytanie po raz dwudziesty dzisiaj. - Wiem kochanie. Ale przecież to tylko dwa tygodnie. Pamiętaj, że żyjemy w XXI wieku i istnieje coś takiego jak internet i telefon. - To nie to samo co być tutaj przy Tobie - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatne w usta. W tym momencie na sale weszła dyrektorka i musieliśmy oderwać się od siebie. - Witam was wszystkich. Jak już wiecie mam wam do przekazania ważną wiadomość. Naszą szkołę odwiedziła pewna grupa osób, które za niedługą chwilę poznacie - cała sala słuchała jej z zainteresowaniem. W gruncie rzeczy ich głową szkoły była całkiem miłą, starszą ale wyluzowaną kobietą, dlatego jej informacja wydawała się coraz bardziej interesująca. - Wiem, że większość z was ma już plany na ferie zimowe, dlatego wczoraj wasi wychowawcy zbierali to - uniosła ręce do góry i pokazała listy osób, które zostawały w mieście. Gdzieś tam widniało tam moje nazwisko, gdyż jako jedna z pięciu osób z mojej klasy wpisałam się na nią. - Z tych osób wybrałam tą, która pomocą przy projektach szkolnych, między innymi przy zbiórce pieniędzy dla dzieci z Bangladeszu, zasłużyła na to, aby spędzić z nimi ferie zimowe. Mianowicie jest to... Lucy Abrams z 2b. Lucy, czy mogę Cię tu prosić? Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie do końca zrozumiałam co do mnie mówiła. Mam z kimś nieznajomym spędzić ferie za pomoc biednym dzieciom? Coś tu nie trzymało się kupy... Chad dał mi sujke w bok i powiedział szeptem "No idź, misiek". Wstałam i powoli podeszłam do dyrektorki. Ta wzięła mnie pod ramię, a do reszty powiedziała "Drodzy uczniowie pragnę przedstawić wam zespół One Direction".

3 komentarze:

  1. Świetny blog! :)
    Bardzo się cieszę, że są razem.
    Czekam na nn, już nie mogę się doczekać co się wydarzy.
    wpadnij do mnie: fame-took-her-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za miły koment. Obawiam się jednak że będą pewne komplikacje ^^ pewnie że wejdę

    OdpowiedzUsuń